niedziela, 23 kwietnia 2017

"Making faces" - Amy Harmon


"Obiecałam sobie, że jeśli wrócisz do domu, to nie będę się bała ci powiedzieć, co czuję. 
Ale wciąż się boję. Bo nie jestem w stanie sprawić, żebyś ty też mnie pokochał."





W Hannah Lake żyje sobie beztrosko piątka młodych przyjaciół, bardzo dobrych zapaśników: Ambrose, Jesse, Beans, Paulie i Grant. Jest jeszcze Bailey, chory na dystrofię mięśniową syn trenera, który trzyma się z chłopakami oraz jego kuzynka a zarazem najlepsza przyjaciółka - Fern, przeciętna rudowłosa dziewczyna, która opiekuje się Baileyem i od najmłodszych lat podkochuje się w Ambrosie Youngu, przystojnym chłopaku, za którym szaleją dziewczyny. Fern cierpi na syndrom brzydkiego kaczątka, wie, że jest mało atrakcyjna, a jej rude kręcone włosy i piegi nigdy nie przyciągnęły uwagi żadnego chłopaka. Kiedy we wrześniu 2001 r ma miejsce zamach na WTC, Ambrose wraz z przyjaciółmi wstępują do wojska i od razu zostają wysłani do Iraku. Jednak z wojny żywy wraca tylko Ambrose. Ciężko ranny, z oszpeconą twarzą, która została zmasakrowana przez bombę nie jest już dawnym Ambrosem - wesołym zapaśnikiem o pięknej twarzy. Teraz przypomina zeszpeconego potwora, który żyje zamknięty we własnej skorupie i zmaga się z poczuciem winy. Fern jest zdeterminowana, by przywrócić chłopakowi dawną wiarę i wyeliminować jego poczucie beznadziejności i brzydoty. Fern chce udowodnić Ambrosowi, że jego twarz wcale nie jest dla niej najważniejsza. Tylko czy chłopak jest gotowy przyjąć uczucie dziewczyny, którą kiedyś odtrącił?

Jest we mnie wciąż tyle uczuć i myśli, że nie wiem od czego zacząć. Ileż ja łez wylałam nad tą historią! "Making faces" to prosto, ale genialnie napisana przepiękna powieść, która na bardzo długo zapada w pamięci. Serwuje całą gamę różnorodnych emocji, sprawiając, że z oczu płyną łzy smutku, łzy wzruszenia i łzy radości. A wszystkiemu towarzyszy ogromny podziw i szacunek dla bohaterów. 

O samych bohaterach można mówić wiele. Autorka wykreowała wspaniałych bohaterów, którzy nie pozostają czytelnikowi obojętnymi. Ich cudowne charaktery sprawiają, że czytelnik chce być tacy, jak bohaterowie - naturalnie piękni i dobrzy. Nie tylko Fern, Ambrose i Bailey, ale także bohaterowie drugoplanowi jak ojciec Ambrosa, rodzice Fern i Baileya oraz ich przyjaciele - wszyscy stali się moją jedną wielką rodziną, której nie chciałam opuszczać zamykając ostatnią stronę książki.

Po skończonej lekturze jeszcze długo tuliłam książkę do serca, jakbym wierzyła, że w ten sposób całe jej piękno i ciepło wsiąknie we mnie.

"Making faces" to powieść z bogatym przesłaniem, odkrywająca wiele prawd o człowieku, jego skrytych pragnieniach, obawach i radzeniu sobie z trudnymi zmianami w życiu. Uczy pokory, uświadamiając, że wszystko dzieje się po coś a każda tragedia ma również zbawienne skutki. Tak naprawdę dopiero, gdy Ambrose oślepł na jedno oko dostrzegł piękno Fern. Piękno, które wypływało z jej serca. 

Historia bohaterów ukazuje również jak piękna jest siła bezwarunkowej przyjaźni. Przyjaźni, która zdolna jest do największego poświęcenia - do tego, by oddać życie.

"Making faces" to wyjątkowa pod każdym względem książka, która warta jest tego, by poświęcić jej czas. Po jej przeczytaniu czytelnik ma ochotę otworzyć pierwszą stronę i przeżyć tę piękną historię jeszcze raz. To historia, która pomimo wielu tragedii, jakie mają miejsce w życiu bohaterów, koi serce czytelnika. Wypełnia wszystkim, co najlepsze, gwarantując wspaniałe emocje i zapadając w pamięci na bardzo długo. Jestem szczęśliwa, że dane mi było poznać tak wartościowych bohaterów i przeżywać wraz z nimi ich tragedie i radości.






"Czasami trudno jest się pogodzić z tym, że nigdy nie będziemy kochani tak, 
jak byśmy tego chcieli."


"Czasami posiadanie wyjątkowego przyjaciela jest trudne. 
Czasami będziesz cierpieć razem z nim."


"Życie nie zawsze jest łatwe a ludzie potrafią być okrutni."


"Śmierć jest łatwa. Życie jest dużo trudniejsze."




Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję
Wydawnictwu HELION.


29 komentarzy:

  1. Zapowiada się przyjemna lektura:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wydaje mi się że ta książka będzie idealna na wakacje. mój blog

    OdpowiedzUsuń
  3. Motyw przyjaźni mnie bardzo mocno zachęca.

    OdpowiedzUsuń
  4. ♡ ♡ ♡

    Czeka u mnie na półeczce na przeczytanie, po Twojej recenzji, czuję, że warto. ♡

    OdpowiedzUsuń
  5. Zachęciłaś mnie do sięgnięcia po tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam książki Amy! Cieszę się, że Tobie też się spodobała!
    My fairy book world

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo podobała mi się ta książka, jak dla mnie jest zdecydowanie najlepszą książką Harmon :)

    Pozdrawiam, Jabłuszkooo ♡
    Szelest Stron

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja nie czytałam innych książek autorki, o których czytałam dobre opinie, ale akurat właśnie ta mnie zainteresowała już od jakiegoś czasu, więc na tą kiedyś się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Trochę rozczarowałam się tytułem "Prawo Mojżesza" i niestety straciłam zapał do innych powieści autorki :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nabrałam jeszcze większej ochoty na tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. OJ , zniechęcona poprzednimi powieściami autorki się powstrzymam
    \
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Z trudem przekonuje się do takich historii, ale skoro powieść wywołała w tobie tak wiele emocji, to może jednak dam jej szansę. Moja awersja wynika z niechęci do wątków romantycznych, ale dobra historia miłosna jest zawsze w cenie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Sama jestem świeżo po lekturze tej książki i zdecydowanie się z Tobą zgadzam. "Making faces" to wyjątkowa pozycja obok której nie można przejść obojętnie. Czytałaś może inne książki autorki? Sama koniecznie muszę to nadrobić i zapoznać się z twórczością Amy Harmon :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pierwsza książka autorki jaką miałam okazję przeczytać, ale z pewnością kolejnych sobie nie odpuszczę :)

      Usuń
  14. Nie znam jeszcze autorki i jej dzieł, ale myślę, ze wszystko jeszcze przede mną :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam od tej autorki na półce Prawo Mojżesza i liczę, że zachwyci mnie równie mocno jak ciebie Making faces.:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie czytałam ale słyszała pare opinii na temat tej książki :) Myślę, że się na nią skuszę :)

    Pozdrawiam Agaa
    http://ilovetravelingreadingbooksandfilms.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Uwielbiam książki, przez które człowiek płacze. ;D Zachęciłaś mnie bardzo do przeczytania tej książki.. Mam nadzieję, że znajdę ją w bibliotece a jak nie to "zażyczę" sobie na urodziny :D haha. <3
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  18. Jak ja płakałam przy tej książce...

    OdpowiedzUsuń
  19. Raczej nie skuszę się na tę książkę, gdyż czytałam "Prawo Mojżesza" tej autorki i niestety nie przypadł mi do gustu, dlatego obawiam się, że tym razem może być tak samo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cyrysiu, kojarzą Twój gust książkowy. Myślę, że to właśnie Making faces jest dla ciebie. To zupełnie inne opowieść niż Prawo Mojżesza daj tej autorce koniecznie jeszcze szansę. ;)

      Usuń
  20. Opowieści z wplecionymi w nie tragediami, lubię po nie sięgać. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
  21. Czytałam 'Prawo Mojżesza' i drugą część tej samej autorki.. książki bardzo mi się podobały, przez co dam szansę również i tej! :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Moim zdaniem Harmonia do tej książki włożyła zbyt wiele i zwyczajnie nie z każdego wątku wycisnęła cały potencjał. Uważam, że to najsłabsza z książek Amy Harmon, choć nie jest zła.

    OdpowiedzUsuń
  23. Uwielbiam książki tej autorki i sięgam po nie w ciemno. Making faces urzekło mnie przepięknie napisaną historią i już z niecierpliwością czekam na kolejne książki autorki. ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie spotkałam się nigdzie wcześniej z tą książką, ale bardzo mnie twoja recenzja zachęciła. Mam wrażenie, że chociaż w małym stopniu będzie to coś innego niż zazwyczaj :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Dla mnie jest to najlepsza książka autorki, Prawo Mojżesza nieco mnie rozczarowało, Pieśń Dawida jest czytana, ale ta... No po prostu zakochałam się w niej. Mam wrażenie, że autorka właśnie nabiera wiatru w żagle i rozwija swój talent:)

    OdpowiedzUsuń
  26. Wydaje się być godną uwagi pozycją. Może być dobrym wytchnieniem po literaturze grozy, która obecnie czytam :D

    OdpowiedzUsuń
  27. Amy Harmon zachwyca. "Prawo Mojżesza" i "Pieśń Dawida" był świetne i nie sądziłam, że autorka napisze coś, co skradnie moje serce jeszcze bardziej, ale właśnie tak się stało za sprawą "Making faces". Też płakałam jak bóbr. Zresztą słowo 'płakałam' jest niedopowiedzeniem, bo wręcz szlochałam.
    Piękna historia!
    Pozdrawiam :)
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku.
Bardzo się cieszę, że zainteresował Cię ten post. Gorąco zachęcam Cię do wyrażenia swojej opinii. Pozostaw tutaj ślad swojej obecności bym również mogła trafić do Ciebie :)