środa, 25 stycznia 2017

ZOO w Ostrawie

W ostrawskim ZOO byłam z narzeczonym w sierpniu 2014 r. Wyjazd ten był totalnie spontaniczny. Decyzję podjęliśmy z samego rana - akurat była piękna pogoda a do granicy z Czechami nie mamy daleko, więc nie musieliśmy się długo zastanawiać. Zachęceni pozytywnymi opiniami znajomych wyruszyliśmy przed południem. Wizyta w ostrawskim ZOO to niewątpliwie przygoda na cały dzień, zarówno dla dzieci jak i dla dorosłych!












Już na samym początku nieco się zdziwiliśmy - wprawdzie nie było większych problemów z trafieniem do celu, ale oznakowanie było raczej kiepskie (albo to my byliśmy tacy nieuważni?) O tym, że dojeżdżamy do ZOO dowiedzieliśmy się... przy ZOO. Gdyby nie GPS i gdybyśmy mieli polegać tylko na tablicach informacyjnych, to nie wiem czy tak prędko byśmy dojechali. Niby takie znane, ogromne ZOO, a informacji o nim po drodze żadnych...



Kolejnym rozczarowaniem była ogromna kolejka do kas. Kiedy ją zobaczyliśmy, mieliśmy poważne wątpliwości co do tego, czy do wieczora uda nam się wejść na teren ZOO... Jednak, jak się okazało - nic nie jest takie złe, na jakie wygląda. Tłum ludzi sprawnie przesuwał się do przodu i wkrótce potem i my kupiliśmy bilety. 




I to by było na tyle, jeśli chodzi o rozczarowania. Potem było już na szczęście tylko lepiej...


Przede wszystkim - co dla mnie ważne - ZOO jest bardzo dobrze rozplanowane i oznakowane. Wszędzie są strzałki informujące o tym, co można zobaczyć idąc w danym kierunku. Jest mnóstwo przestrzeni - nie jest ciasno, nie ma klatki na klatce, wybiegi dla zwierząt są dosyć duże, każde zwierzę ma miejsce dla siebie... 


Trasy zwiedzania są przemyślane i tak rozwiązane, że pomimo tłumu zwiedzających nie ma ścisku i każdy może zobaczyć to, co chce (chyba, że akurat jakiś zwierzak postanowił się schować ;))











ZOO jest ogromne, przepełnione zielenią - oprócz mnóstwa różnych zwierząt jest tam też park botaniczny, wiele ścieżek, miejsce zabaw dla dzieci, mini-ZOO (niewielka farma z owcami, świniami, świnkami morskimi, królikami itp.) punkty gastronomiczne oraz wiele innych atrakcji (aczkolwiek nie wiem co się przez te 2,5 roku zmieniło). W każdym razie - w ZOO na pewno nie można się nudzić. Jest gdzie chodzić, co oglądać...













Wizyta w ZOO była dla nas ciekawym doświadczeniem - nie tylko poznaliśmy nieznane nam do tej pory gatunki zwierząt, pozachwycaliśmy się urokliwymi widokami, ale także wzięliśmy udział w... Safari! Dla mnie to właśnie Safari było niewątpliwie najlepszą przygodą w ciągu dnia. 


Wsiedliśmy do kolejki turystycznej, która przewiozła nas po tej części ZOO, w której mogliśmy bezpośrednio spotkać się z różnymi zwierzętami - m.in. żyrafami. Wprawdzie zwierzęta były od nas nieco oddalone, ale trochę adrenaliny czułam mając świadomość, że nic mnie od nich nie oddziela - żadna barierka, klatka czy ogrodzenie.
Cała przejażdżka nie trwała wprawdzie długo (ok. 20 minut), ale wrażenie pozostawiła jeszcze na długi czas.














O ile dobrze pamiętam - istniała także możliwość przejażdżki kolejką poza Safari, ale z tej opcji nie skorzystaliśmy, więc nie mogę nic więcej na ten temat powiedzieć, jedynie zachęcić Was byście się sami przekonali.




Niewątpliwą zaletą Ogrodu jest mnóstwo miejsca, w którym można po prostu odpocząć. Po całodziennej wędrówce pomiędzy zwierzętami, zwiedzaniu i zachwycaniu się można usiąść - czy to w cieniu, czy na słońcu - wśród pięknych widoków i zaczerpnąć świeżego powietrza.













Więcej przydatnych informacji dotyczących dojazdu, cen (które są naprawdę niskie), parkingu itp. znajdziecie na stronie internetowej ZOO, którą można przeglądać także w języku polskim.

Osobiście - z całego serca polecam, nie tylko na wycieczki z dziećmi. My byliśmy sami (bo nie mamy dzieci ;)) i naprawdę nieźle się bawiliśmy. :)








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drogi Czytelniku.
Bardzo się cieszę, że zainteresował Cię ten post. Gorąco zachęcam Cię do wyrażenia swojej opinii. Pozostaw tutaj ślad swojej obecności bym również mogła trafić do Twojego zakątka internetu :)